środa, 5 lipca 2017

Zapach palonego drewna :)

Na dłużej zostaję z Wyrzynarką, bo zatęskniłam już za zapachem palonego wiertłem drewna, choć może niekoniecznie za wszędzie unoszącym się pyłem i wyglądem piekarza pod koniec dnia... 
Mimo to wyrzynam, szlifuję, wiercę, maluję i kleję, i gdyby nie psiaki, które co jakiś czas wielkimi oczyma proszą o zabawę i spacery, stałabym tak od rana do wieczora, aż szkła od okularów przestałyby spełniać swoją funkcję a kręgosłup zastygłby w jednej pozycji trudnej do skorygowania...

Efektem mojego nałogowego wyrzynania jest masa przeróżnych ozdób, małych i dużych, w tym też aniołów. Ale dziś tylko namiastka - małe figurki i kilka koni, które (jeśli zdarzy Wam się być w Borach) spotkacie na zaprzyjaźnionym stoisku w Fojutowie.  




,







 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz