środa, 21 czerwca 2017

Miniatury

Wszystko zaczęło się od pewnego zamówienia...

Któregoś dnia poproszono mnie o laleczkę. Miała to być wesoła brunetka w granatowej sukience i czapce z dużym pomponem... i miała być bardzo malutka, by mogła zmieścić się w dłoni.
Co prawda szydełkowałam już małe aniołki ale te jednak nie mieściły się w dłoni i powiem szczerze, że miałam pewne obawy...

Ale wyzwanie, to wyzwanie - przecież JA nie mogę się go nie podjąć ;)

I oto powstała; odrobinę większa niż Calineczka :)





I wtedy właśnie, jak mówi ośmioletni Emanuel,  przyszła "faza" na małe... Powstał miś z czekoladowym tortem...









...i mały jeżyk z poziomką










I "faza" wciąż trwa :)

2 komentarze: