poniedziałek, 2 stycznia 2017

Zima, czy też nie?

Pogoda za oknem niezbyt zimowa. Święta obyły się bez mrozu i śniegu ale też bez odrobiny słońca... Przynajmniej tak było tutaj, w pięknych Borach, które tym razem okazały się mgliste i wilgotne.
Dopiero dziś słońce zagląda do mnie przez okna. Przyznam, że miło jest wystawić do niego twarz.

Nie darzę zimy zbyt wielką sympatią. Pewnie dlatego, że oblodzona, śliska ziemia sprawia, że zachwiane zostają wszelkie prawa grawitacji. Przynajmniej tak jest w moim wypadku. Ileż razy patrzyłam z zazdrością na tych, którzy mimo niepewnej nawierzchni potrafili utrzymać się w pionie :/ Czasami wydaje mi się, że ulepiono mnie z lżejszej gliny, albo też moje kości są puste jak ptasie...
Ta teoria sprawdza się też podczas dużych wichur i silnych wiatrów, kiedy to, w odróżnieniu od innych, potrzebuję dość dużego obciążenia - wypchanego plecaka, tudzież kamieni w kieszeniach. Tymczasem inni mają się świetnie patrząc na mnie - walczącą z ogromną siłą oporu - jak na istotę z innej planety. 

Mimo, że zima nie bywa dla mnie zbyt łaskawa, to uwielbiam patrzeć na drzewa pokryte białą kołderką i płatki śniegu iskrzące się w słońcu a nocą na mroźne rozgwieżdżone niebo.....
Niestety w tym roku okazji do podziwiania zimowego krajobrazu pewnie zabraknie. Choć nigdy nic nie wiadomo...

Mimo wszystko jestem gotowa na zimę. Udało mi się przygotować kilka ciepłych, lecz nie tylko zimowych, swetrów.
Dziś pierwszy z nich. Długi, wełniany sweterek zapinany na ogromne, drewniane guziki, które wycięłam z grubych patyków znalezionych latem na bałtyckiej plaży :}
Cechy szczególne swetra to szerokie ściągacze przy rękawach, delikatny warkoczowy wzór i  obszerny komino-kaptur, który można zdjąć. Dodatkowo gruby szydełkowy sznur, którym można przewiązać talię.
Co najważniejsze, sweterek w uniwersalnym rozmiarze, wzór pozwala na dowolne jego rozciągnięcie - od rozmiaru S do L.
Polecam wszystkim zmarźlakom :}













Cdn...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz