wtorek, 6 października 2015

Wciąż muzycznie - Lew

Była lira, będzie gitara. Miała być tradycyjna akustyczna, ale trochę przypomina tzw. skrzypcówkę, w której posiadaniu kiedyś byłam.

Pomysł zaczął się od gitary właśnie. Kawałek sklejki, farby, nici i szaszłykowe patyczki, które nie znalazły miejsca w mojej kuchni...Pracownia kuchnią moją!!!!

Powstała gitara, ale musiał też powstać ktoś, kto będzie do niej pasował. No i narodził się Lew, taki trochę hippie Lew - duża grzywa, bose nogi  i włochata kamizelka - "PEACE, LOVE and FREEDOM" z lat 60-tych... Wiem, brakuje wytartych dzwonów, ale nie oszukujmy się szycie spodni nie jest moją mocną stroną :)