niedziela, 17 maja 2015

I czwarta...

Dziś udało mi się uszyć kolejną niewielką torebkę :).  Wiosenne kolory i wesoła aplikacja to moja propozycja na chłodne majowe dni...














sobota, 16 maja 2015

wtorek, 12 maja 2015

Anioły w Borach Tucholskich

W końcu nadszedł czas na przedstawianie Wam trzech aniołków,  których tworzenie wymagało  mnóstwa pracy a przede wszystkim cierpliwości.  Celowo o tym piszę, bo niektórzy pytają jak długo zajmuje mi tworzenie jednej zabawki. Specjalnie dla Was zrobiłam małe zestawienie czasu spędzonego przy szydełkowaniu aniołka Adasia...ale pozwólcie, że o tym na końcu.

Za oknem ciepło i słonecznie, więc pomyślałam, że można by Wam pokazać Bory...
Odważyłam się wyciągnąć rower (mimo traumy jaka jeszcze gdzieś w środku po małej wywrotce) i ruszyć na poszukiwanie fajnych miejsc.  Uwierzcie, że wymagało to ode mnie mnóstwa odwagi, bo drogi niestety nie najlepsze na jazdę rowerem...dziurki...dziury...dziurzyska łatane co roku w porze letniej i coraz większe po zimie...

Wiem, że pewnie nie brzmi to zachęcająco, ale miłośnicy ekstremalnej jazdy na rowerze mogą tu spokojnie realizować swoją pasję :)
Sama czułam się jak uczestniczka zawodów w "trudnych warunkach" a powrót do domu był jak osiągnięcie mety rajdu Dakar. Nie wspominając już o lekkim wstrząśnieniu mózgu i bolącej....pupie.

Przejdźmy jednak do aniołków.
Na początek Ania - niebieskooka blondynka, która wybrała się do Legbądzkiego lasu.



























Następny aniołek to Ola - skromny zielonooki rudzielec....
Ola przycupnęła na chwilę w  Fojutowie, Łosinach i w Rezerwacie Przyrody Cisy nad Czerską Strugą.

































I jest jeszcze rozczochrany Adaś,  który dziś rano wybrał się do Barłogów i Rzepicznej.
Rzepiczna to niewielka wieś. Tu czas jakby nie istniał. To wieś, gdzie zachowało się jeszcze mnóstwo starych, małych, drewnianych, przepięknych chatek, które niestety (podobnie jak drogi) nie są obiektem zainteresowań tutejszych samorządowców :(
























Aniołki szydełkowałam z włóczki bawełnianej i akrylowej. Oczy plastikowe, rzęsy sztuczne, włosy wyszywane na wzór lalek angielskich.


Na koniec obiecane zestawienie:
  
Nóżki i rączki wraz z paluszkami - ok. 2,5 h
główka z nosem, oczami, malowaniem (bez włosów) - ok. 2 - 2,5 h
wyszywanie włosów - od 3 - 4 h (w zależności od gęstości i długości)
tułów -1 h
1 skrzydełko - 1 h (2 skrzydełka = 2 h)
zszywanie całości - ok. 1 h

chmurka z wyszywaniem - 45min
spodenki - ok. 45 min
buciki - ok. 40 min

Razem to jakieś 12 - 14 h (nieprzerwanej pracy)
 
Muszę Wam powiedzieć, że przy okazji mojej dzisiejszej rowerowej wycieczki wpadłam na pewien pomysł.....może by tak KONKURS?  hmm...Zapraszam do śledzenia bloga :)

sobota, 9 maja 2015

Kocurki...


Był duży, kolej na małe... Mój czas przygotowań do sezonu letniego zaowocował kotkami w wersji mini :). Jeśli latem będziecie w Borach Tucholskich, to może spotkacie kotki przy słynnym akwedukcie w Fojutowie.  A może jeden z nich skradnie Wasze serducho i ruszy razem z Wami w podróż powrotną?
Kto wie, może uda Wam się również znaleźć nasz mały, ukryty wśród drzew świat i wpadniecie...na kawę... :)








































A wspomniane jakiś czas temu Anioły czekają za rogiem...jeszcze tylko muszę znaleźć odpowiednie miejsce...na zdjęcia :)