piątek, 17 kwietnia 2015

Słonie na balkonie

 

Nie jest to bynajmniej tytuł mojego dzisiejszego posta, lecz nazwa pewnej łódzkiej fundacji, która wpadła na genialny pomysł, by zachęcić wszystkich ludzi (celowo nie używam słowa społeczeństwo, bo bardzo tego słowa nie lubię) do niesienia pomocy innym.

Tym razem nie jest to prośba o zbiórkę pieniędzy, jak to zwykło robić większość fundacji, ale prośba o SŁONIA. Nie ważne ile masz lat, skąd pochodzisz i czy masz talent. Ważne są Twoje chęci. Więc czy jesteś dzieckiem, nastolatkiem, babcią czy mamą, co więcej bogatym, czy biednym...możesz pomóc.

Akcja nazywa się SETKI SŁONI DLA DZIECIAKÓW i polega na uszyciu słonia i przekazaniu swego dzieła fundacji. A co potem dzieje się ze słoniami? Odpowiedź znajdziecie na ich stronie: http://www.slonienabalkonie.pl/fundacja/

Na akcję natknęłam się wczoraj, późnym wieczorem, przeglądając wiadomości ze świata. Tak, tak.. czasami znajduję chwilę, by dowiedzieć się co kto włożył na wielką galę, kto przewrócił się na schodach białego domu, lub dlaczego na kapeluszu królowej od wielkiego projektanta, zabrakło wisienki ;).

Termin przysyłania słoni mija w poniedziałek. Nie zwlekając więc długo chwyciłam szydełko i udało mi się stworzyć coś takiego - malutkie (zaledwie 4 cm)  kieszonkowe słonie na szczęście :)   
Rano pognałam na pocztę, by wysłać swoje słonie w daleką podróż. Zanim jednak to zrobiłam pstryknęłam kilka pamiątkowych fotek :)








I wiecie, co Wam powiem? Szydełkując słonie, a potem je pakując i biegnąc na pocztę czułam się rewelacyjnie!

Stałym bywalcom bloga pewnie słonie coś przypominają....Nowych chętnie przekieruję tutaj:
lub tutaj:

A Fundacji dziękuję za inspiracje i nowe wyzwanie!! Samych sukcesów życzę!




1 komentarz:

  1. Właśnie dowiedziałam się, że moje kieszonkowe słonie znalazły się wśród finalistów :). Bardzo mi miło, że moja praca została doceniona...

    OdpowiedzUsuń