czwartek, 30 kwietnia 2015

Cogito ergo sum. Zamyślony kot.


Były myszy, czas na kota...Ponownie włóczka moherowa, tym razem w różnych odcieniach szarości. Mały dzwonek na szyi, żeby kot nam się nie zagubił... Niestety kotowaty nie chciał stać samodzielnie, więc trzeba było mu trochę pomóc a że po krótkiej fascynacji biżuterią zostały mi wyszlifowane brzozowe krążki, użyłam jednego jako podstawki.  Kot został nadziany na patyk, ale z łatwością można go stamtąd ściągnąć, gdyby był potrzebny do przytulania :)
W oczach kota wyraźny błysk, który pozwala sądzić, że  to nie byle jaki kocur... stąd ta dodatkowa tabliczka :)





 







niedziela, 26 kwietnia 2015

Myszka elegantka...


Pamiętacie zakręconego szczurka z kawałkiem sera w kieszeni? Pomyślałam, że przydałoby mu się towarzystwo. I tak, z delikatnej moherowej włóczki, powstała mysz równie zakręcona jak jej nowy przyjaciel. W prezencie dostała filcowy chlebaczek i sukienkę z kwiatkiem...













Jak pewnie zauważyliście znalazłam nowe zastosowanie dla sztucznych rzęs, które kupiłam z myślą o aniołkach (pojawią się niebawem). Zdecydowałam jednak, że wypróbuję je trochę wcześniej... i chyba zdały egzamin :)

 A tak dwa małe gryzonie prezentują się na wspólnych zdjęciach:
















No cóż...wiosna :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Słonie na balkonie

 

Nie jest to bynajmniej tytuł mojego dzisiejszego posta, lecz nazwa pewnej łódzkiej fundacji, która wpadła na genialny pomysł, by zachęcić wszystkich ludzi (celowo nie używam słowa społeczeństwo, bo bardzo tego słowa nie lubię) do niesienia pomocy innym.

Tym razem nie jest to prośba o zbiórkę pieniędzy, jak to zwykło robić większość fundacji, ale prośba o SŁONIA. Nie ważne ile masz lat, skąd pochodzisz i czy masz talent. Ważne są Twoje chęci. Więc czy jesteś dzieckiem, nastolatkiem, babcią czy mamą, co więcej bogatym, czy biednym...możesz pomóc.

Akcja nazywa się SETKI SŁONI DLA DZIECIAKÓW i polega na uszyciu słonia i przekazaniu swego dzieła fundacji. A co potem dzieje się ze słoniami? Odpowiedź znajdziecie na ich stronie: http://www.slonienabalkonie.pl/fundacja/

Na akcję natknęłam się wczoraj, późnym wieczorem, przeglądając wiadomości ze świata. Tak, tak.. czasami znajduję chwilę, by dowiedzieć się co kto włożył na wielką galę, kto przewrócił się na schodach białego domu, lub dlaczego na kapeluszu królowej od wielkiego projektanta, zabrakło wisienki ;).

Termin przysyłania słoni mija w poniedziałek. Nie zwlekając więc długo chwyciłam szydełko i udało mi się stworzyć coś takiego - malutkie (zaledwie 4 cm)  kieszonkowe słonie na szczęście :)   
Rano pognałam na pocztę, by wysłać swoje słonie w daleką podróż. Zanim jednak to zrobiłam pstryknęłam kilka pamiątkowych fotek :)








I wiecie, co Wam powiem? Szydełkując słonie, a potem je pakując i biegnąc na pocztę czułam się rewelacyjnie!

Stałym bywalcom bloga pewnie słonie coś przypominają....Nowych chętnie przekieruję tutaj:
lub tutaj:

A Fundacji dziękuję za inspiracje i nowe wyzwanie!! Samych sukcesów życzę!




czwartek, 16 kwietnia 2015

Po misiowsku

 

 ...no bo miś z misiem....


Jeden MIŚ duży, szydełkowany z mięciutkiej włóczki moherowej w kolorze ecru, drugi MIŚ mały filcowy (ręcznie szyty), żeby temu dużemu MISIOWI nie było smutno :)

Duży MIŚ na pewno nie zmarznie, bo ma na sobie szydełkowe spodenki zapinane na drewniane (wycinane z pomocą przyjaciółki WYRZYNARKI) guziczki, a i mały MIŚ schroni się przed wiatrem w obszernej kieszeni spodenek dużego MISIA... W uszy dużemu MISIOWI też zimno nie będzie, bo na głowie ma krasnoludkową czapę....Ufff

Macie dość? To zapraszam do obejrzenia zdjęć :)























Dodam tylko jeszcze, że wysokość dużego MISIA to 30 cm, małego - 9 cm.  Łapki ruchome. 

Pozdrawiam i zapraszam do dalszego odwiedzania mojego bloga.

środa, 8 kwietnia 2015

Zając nie-wielkanocny...

 

Święta za nami, więc czas na wielkanocne zająca wspomnienia.... o świeżej marchewce.  Dokładam jeszcze jeża z chlebakiem na ogryzki i szczurka, któremu gdzieś w kącie udało się znaleźć kawałek wyschniętego sera...



 Zając w sztruksowych ogrodniczkach















 Jeż z filcowym chlebakiem


















Zakręcony Szczurek


























sobota, 4 kwietnia 2015

Kocie trio

czyli nie na temat 


Wielkanocne baranki, pisanki, zajączki....Ze zrozumiałych przyczyn dużo ostatnio w sieci tych wielkanocnych symboli...No to, żeby nie było nudno, zaproponuję trzy koty :)

Koty są sporych rozmiarów ( ok. 40 cm ),  łapy na guziki (własnoręcznie cięte, szlifowane i malowane), co pozwala swobodnie nimi poruszać.  Zabawki szydełkowałam z myślą o maluchach, które pragną czegoś więcej niż kawałek bezdusznego plastiku  :),  przyznam jednak, że na kanapie też wyglądają wesoło...



KOT WĘDROWNICZEK z filcowym chlebaczkiem na małe co nieco:

















 













Niebieskooki KOT ŚPIOCH w szlafmycy,  któremu zawsze trudno rozstać się ze swoją poduszką:













i RASTACAT w berecie z szydełkowym djembe:

























Różnice wcale nie muszą dzielić ;)










Świąt Pełnych Humoru życzę!



Ps. Jak pisałam wcześniej, do zabawek wracam na dłużej, więc zając też się pojawi ale dopiero po świętach :)