niedziela, 29 marca 2015

Nie misie

 ale też małe, szydełkowe i pachnące


Obiecałam, więc zapraszam na spacer do pachnącego żywicą lasu.
Tu, gdzie mieszkam, las ciągnie się w nieskończoność i spotkać w nim można różne dziwne istoty...  takie, jak te poniżej...skrzaty, które całymi dniami zbierają sosnowe igły do lnianych worków ;)


















































Skrzaty szydełkowałam z włóczki bawełnianej, włosy to niebarwiona wełna oraz włóczka fantazyjna a zawartość lnianego worka jest w 100% naturalna i pachnąca lasem.
Może przy okazji, ktoś pozbył się wiosennego kataru?... Taka aromaterapia na odległość ;)

czwartek, 26 marca 2015

Miśków ciąg dalszy



Były misie lawendowe, przyszła kolej na misie pachnące owocami  i ciastkami. 


Pierwszy, to rudy miś z lnianym sercem wypełnionym zapachem świeżej pomarańczy...















 


 Drugi, to miś w kolorze gorzkiej czekolady z sercem wypełnionym piernikowym zapachem.

















I dla odmiany, pachnący mchem, śpiący lis



















W następnym odcinku zapachnie żywicą :)

poniedziałek, 16 marca 2015

Misie i bursztyn...


Na dłużej wracam do szydełkowania zabawek. Dzisiejszym tematem przewodnim  jest MIŚ. 
Kto nie miał w dzieciństwie swojego ulubionego misia ten dużo stracił. Mój siedzi na półce od 33 lat (oczywiście nie na tej samej)  i podejrzewam, że jest dużo starszy ode mnie. Wyraźnie widać po nim ślady użytkowania, naderwane ucho, otarty nos...Można się domyśleć, że wiele w życiu przeze mnie przeszedł...i dlatego właśnie postanowiłam go zatrzymać na zawsze...

Nie wiem, czy misie, których zdjęcia poniżej, przetrwają tyle lat. Mam jednak nadzieję, że ich widok poprawi niejednemu humor.

Materiały, z których misie powstawały to różnego rodzaju włóczki fantazyjne. Postanowiłam się trochę nimi pobawić a przy okazji znalazłam sposób na miniaturowe kawałki bursztynu...Nadmienię, że siedzący miś ma około 10 cm a buteleczka z bursztynem niecałe 3cm.

Na początek  miś w lnianych spodenkach....












...i lnianej sukience












wspólne zdjęcie  :)










Kolejny miś płci żeńskiej w różowej, sztruksowej sukience....














Żeby pozbyć się nadmiaru cukru, ochłodzimy trochę zielonym misiem w  sztruksowych miętowych spodenkach













Kolejny niech będzie niebieski w dżinsowych spodniach












I na koniec biały miś, choć nie brzmi to najlepiej :/











 Kto nie ma dość to zapraszam do następnego posta, w którym rozwinę temat :)

czwartek, 5 marca 2015

Wspomnienie Prowansji

Lawendowe szczęście


Oj, popachnie tu dziś lawendą :)... 

Wróciłam myślami do bajecznej Prowansji i olejku o zapachu szczęścia - Lavandula Angustifolia!!!!.... Większość z Was pewnie nie wie, że aromaterapia to druga moja pasja, zarzucona z braku czasu na chwilę :(  ....ale...

Kilka lat temu, będąc mieszkańcem Wielkiej Brytanii (celowo to zaznaczam, bo mieszkając w Polsce pewnie nigdy nie udałoby mi się tego "osiągnąć") miałam okazję podjąć ośmiomiesięczny kurs aromaterapii prowadzony przez ITHMA w Londynie. ITHMA, w ramach kursu, zorganizowała dla nas tygodniowy wyjazd do Prowansji, którego celem były studia nad olejkami. 
Zakochałam się w tym miejscu, jego atmosferze spokoju i szczęścia.... Długo mogłabym je opisywać, ale blog nie o tym....Może kiedyś zacznę pisać drugi tylko o olejkach, dzieląc się z Wami zdobytą wiedzą :)...
Żeby jednak zobrazować trochę moje odczucia wobec Prowansji umieszczam kilka zdjęć
(zdjęcia autorskie, więc wszelkie prawa zastrzeżone :)


Castellane o świcie,  fot. mojego autorstwa



Stara destylarnia, fot.mojego autorstwa




Kocioł do destylacji (antyk), fot. mojego autorstwa




Pole lawendy, fot.mojego autorstwa



Wróciłam myślami do Prowansji i postanowiłam połączyć obie pasje.... A co z tego wyszło?...

Kilka wesołych zwierzaków w różnych odcieniach fioletu oczywiście z woreczkami o lawendowym zapachu:



 Konik

 













Zaspany Misiek

 










 

 

Szczurek

 










 

 

Królik









Wszystkie zwierzaki wykonane na szydełku. Włóczka oczywiście bawełniana, woreczek szyty z płótna bawełnianego, ręcznie malowany...a w środku wypełnienie (100% naturalne) z olejkiem lawendowym :)