niedziela, 26 października 2014

Rudzielec


Wracam do dużych drutów, ale już nie tych 25-tek. Gruba ale delikatna i miękka włóczka, wielki kaptur, długie ściągacze przy rękawach, po obu stronach kieszenie na chusteczki ;). Dla kontrastu wielkie, drewniane, czarne przecierane guziki i oczywiście za duży rozmiar....
Efekt? Przyjemnie i ciepło :) 






















2 komentarze:

  1. Witaj. To nie będzie komentarz do Twojego "rudzielca". Nie znamy się na tyle, żeby skrytykować albo uznać za dzieło. Nam się po prostu podoba. I to bardzo. Mając za przewodnika prześlicznego Aniołka (to jest dziewczynka, ale określenie "Anielica" wydaje się nam pejoratywne, a ona jest taka milutka i bardzo pogodna), którego nam podarowałaś podczas wspólnej piątkowej podróży z Czerska do Legbąda, wpadliśmy do Twojego bloga. Nie ulega wątpliwości, że masz dar wzbudzania uśmiechu. Twoje dziełka mają ogromny ładunek radości, często dowcipu, zmuszają (tak, tak) do uśmiechu. Aniołek zawisł na głównej ścianie i cały czas poprawia nam humor.
    Pozdrawiamy. Będziemy odwiedzać Twój blog.

    Małgosia i Darek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witajcie. Bardzo dziękuję za przemiły komentarz. Nigdy nie podejrzewałam u siebie istnienia takiego daru, ale z pewnością słowa i pełni optymizmu ludzie, których spotykam (często przez przypadek, choć nie do końca jestem pewna, czy takowe istnieją) dają mi energię do tworzenia. Może stąd ten "ładunek radości", o którym piszecie. Zawsze jest miło, gdy ktoś zagląda na mój blog, więc zapraszam i mam nadzieję, że uda nam się jeszcze spotkać. Może w przyszłym roku? Pozdrawiam. Dorota

      Usuń