niedziela, 5 stycznia 2014

WYRZYNARKA, czyli drewnianych ozdób czas


Dziś z zupełnie innej beczki.

Kilka lat temu poszukiwałam rzeczy, których jeszcze mogłabym spróbować i za sprawą wielu zbiegów okoliczności spotkałam....WYRZYNARKĘ.  Na początku tylko przyglądałam się jak jeden z podopiecznych placówki, w której zdarzyło mi się pracować, wycina ze sklejek różnej grubości niesamowite kształty...No i zamarzyłam o własnej.....

Na wymarzony prezent nie musiałam długo czekać. Wyrzynarka pojawiła się w moim domu za sprawą mojego taty, który (od kiedy pamiętam) zawsze wspierał pomysły córki i zachęcał do działania.  Odkupił ją od pewnego modelarza, któremu żona wydała na świat potomka, i który nie mógł więcej poświęcać czasu swemu hobby...

I tak oto moim przeznaczeniem stało się cięcie :)

Początki znajomości z WYRZYNARKĄ nie były proste, bo mimo wszystko jestem kobietą z bujną wyobraźnią i jestem obdarzona zaskakującą umiejętnością przewidywania przyszłości...a  raczej przewidywania czegoś, co może się źle skończyć...Prześladowały mnie wizje obciętych palców, w najlepszym razie poważnie zdartej skóry. Przeczucia stawały się silniejsze, gdy WYRZYNARKA  zaczynała kaszleć a sklejka uciekać spod włosia ale z biegiem czasu szło mi coraz lepiej. W końcu ja zaufałam WYRZYNARCE a WYRZYNARKA zaufała mi i odtąd współpraca zaczęła się układać.

Pierwsze ozdoby, jakie zdecydowałam się komukolwiek pokazać to były anioły. 
Drewno w połączeniu z lnem i sznurkiem...








potem pokryte farbą akrylową, kolorowe wesołe aniołki  :)





...a następnie inne stworzenia: koty, biedronki, sowy, ptaki, żaby, kurczaki, trolle .... i wiele innych....







(wzór "kuraka z jajem" zaczerpnęłam z jednej z gazetek z ozdobami wielkanocnymi)







...i wciąż powstają nowe...



WYRZYNARKA nauczyła mnie przełamywać strach...Dziś jest jeszcze wiertarka no i kolejny wspaniały gwiazdkowy prezent od taty: SZLIFIERKA STOŁOWA. Nie dojrzałam jeszcze do piły...tu wyobraźnia jest silniejsza, ale mam przecież kogoś, kto z przyjemnością posługuje się dla mnie tym narzędziem. :) 

Ps. dla spostrzegawczych: Fojutowo, to niewielka miejscowość w Borach Tucholskich warta odwiedzenia choćby ze względu na czyste powietrze ....i akwedukt :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz